Droga za cmentarzem parafialnym w Markach, czyli niekończący się galimatias…

Swego czasu zainspirowany przez Mieszkańców naszego miasta podjąłem się karkołomnego (jak się później okazało) planu uregulowania kwestii związanych z drogą leśną za mareckim cmentarzem, przy ul. Bandurskiego.

Od samego początku sprawa była niesamowicie zawiła. Począwszy od ustalenia na czyim terenie znajduje się cały odcinek drogi idącej przez las, po kwestie zarządcy tych terenów. Ostatecznie, po wielu spotkaniach w Lasach Warszawskich, Nadleśnictwie Drewnica oraz Urzędzie Dzielnicy Białołęki udało się… Nadleśnictwo Drewnica stwierdziło, że cała droga leśna znajduje się na ich terenach i bardzo chętnie wydzierżawią wspomnianą drogę samorządowi, bo i tak Mieszkańcy korzystają z tego skrótu podróżując z Marek do Warszawy, jak również z Warszawy do Marek. Nadleśnictwu Drewnica zależało na uporządkowaniu tej sprawy, ponieważ tereny te przejęło od Nadleśnictwa Jabłonna, które niespecjalnie interesowało się jeżdżącymi drogą leśną samochodami. Teraz miało się to zmienić, czego dowodem okazały się tabliczki informujące, że droga jest zamknięta dla ruchu lokalnego (droga leśna).

Skoro zatem była pełna przychylność Nadleśnictwa Drewnica, to nie pozostawało nic innego jak podjąć rozmowy na linii Marki – Białołęka, celem spisania odpowiedniego porozumienia co do obowiązków każdej ze stron. Na jednym z ostatnich spotkań, w których udział wziął burmistrz naszego miasta Jacek Orych, burmistrz Białołęki Grzegorz Kuca oraz moja skromna osoba – wypracowaliśmy warunki przyszłego porozumienia. Zakładało ono, że warszawska dzielnica poniesie koszty utrzymania drogi, marecki samorząd koszty jej dzierżawy od Nadleśnictwa Drewnica. Do tego momentu wszyscy żyliśmy w przekonaniu, że temat jest zamknięty, a Mieszkańcy będą mogli niebawem korzystać z drogi, która chociażby na czas remontu ciągu ulic Sosnowa/Kościuszki oraz Głębockiej stanie się potrzebnym objazdem.

Przykra niespodzianka!

Okazuje się, że Dzielnica Białołęka, zgodnie z sugestią Nadleśnictwa Drewnica wystąpiła z pismem o możliwość dzierżawy gruntów, na których to znajduje się wspomniana droga leśna. W odpowiedzi Nadleśnictwo informuje, że może wydzierżawić jedynie odcinki drogi od strony Marek i Białołęki, ale środkowy odcinek ma nieuregulowany stan prawny i w związku z tym ten odcinek drogi nie może być wydzierżawiony. Jest to działka, która jest przedmiotem jakiegoś postępowania, której stroną jest m. in.: marecka parafia, w związku z istniejącym cmentarzem. Jeszcze 30 września odbyłem spotkanie z burmistrzem Białołęki, aby ostatecznie sprawdzić, czy temat jest do uratowani, czy są jakiekolwiek sposoby rozwiązania tej sprawy na korzyść naszych Mieszkańców. Rozmawialiśmy przy wsparciu fachowców, ale końcowe wnioski okazały się niepomyślne… W tej sytuacji temat upadł i mając dzisiejszą wiedzę – nie sądzę, aby udało się coś z tym zrobić.

Przykre jest jedynie to, że Nadleśnictwo Drewnica samo wyszło z pomysłem dzierżawy terenów na rzecz samorządu, które następnie okazały się terenami niebędącymi własnością Nadleśnictwa. Zastanawiam się, bo może Nadleśnictwo nie sprawdziło wcześnie kwestii własnościowych, a jeśli tak, to szkoda… No cóż, straciłem w tej sprawie mnóstwo czasu, ale jest ona dowodem na to, jak zagmatwane potrafią być kwestie własnościowe w naszym kraju. Sprawy z pozoru proste do rozwiązania, na końcu okazują się tak skomplikowane, że ciężko połapać się w każdym szczególe…  

Historia moich działań w powyższej sprawie. Determinacji mi nie brakowało…

https://werelich.net/2018/03/12/droga-za-mareckim-cmentarzem-w-kierunku-bialoleki-czyli-powalczymy-o-poprawe-jej-obecnego-stanu/

https://werelich.net/2018/04/13/droga-za-cmentarzem-czyli-draze-temat-w-tej-sprawie/

https://werelich.net/2018/04/23/jest-szansa-rozwiazac-raz-a-porzadnie-temat-z-tzw-droga-lesna-za-cmentarzem-w-naszym-miescie-ul-ks-bp-w-bandurskiego/

https://werelich.net/2018/05/30/w-kwestii-tzw-drogi-za-cmentarzem-w-naszym-miesci/

https://werelich.net/2018/12/31/droga-za-mareckim-cmentarzem-przy-ul-bandurskiego-czyli-moje-kolejne-spotkanie-w-tej-sprawie-czy-na-drodze-pojawia-sie-szlabany/?fbclid=IwAR1-vid0tc8lLmFCe32PAPice84VK6tBOITvvi2fKkdem41ozy9OSFFmCrE

Autor

Arkadiusz Werelich

Urodziłem się 30 marca 1980 roku w Warszawie i mieszkam w Markach od urodzenia. Wychowywałem się wraz z dwojgiem rodzeństwa w katolickiej rodzinie, w domu z zasadami na ulicy Kościuszki, jednej z najstarszych ulic naszego miasta. Uczęszczałem do mareckiej Szkoły Podstawowej nr 1 przy ulicy Okólnej, a po jej ukończeniu podjąłem naukę w Liceum Ekonomicznym im Stanisława Herbsta w Warszawie. Jestem absolwentem Wyższej Szkoły Menedżerskiej Stowarzyszenia Inicjatyw Gospodarczych. Po ukończeniu studiów zajmuję się wraz z rodziną współprowadzeniem sklepu spożywczego, który istnieje w Markach od 16 lat. Prywatnie jestem szczęśliwym mężem żony – Anny, a wolny czas spędzam na siłowni. Pasjonuje mnie budowa ludzkiego ciała i zdrowe zasady żywienia. Skłoniło mnie to do starania się o tytuł certyfikowanego instruktora kulturystyki i fitness. Moje życie od zawsze ściśle związane było ze sportem, od najmłodszych lat swojego dzieciństwa trenowałem w klubach piłkarskich: DKS TARGÓWEK i MARCOVIA MARKI. Z czasem pochłonęły mnie ćwiczenia fitness, tą pasją zajmuję się od 12 lat . Stało się to częścią mojego życia. Hobbistycznie zajmuję się fotografią oraz numizmatyką, lubię również dobry film, a także programy z gatunku dokument i publicystyka. Czas urlopowy najchętniej spędzam w górach, zarówno narty jak i wędrówki to najlepsza forma aktywnego wypoczynku. Pasjonuje mnie kultura Ameryki Południowej a dokładniej rzecz biorąc starożytnych Indian z plemienia Majów. Zwiedzenie tego kontynentu to moje najskrytsze marzenie. Kibicuję klubowi Legii Warszawa, który wspieram jako kibic i członek mareckiego fan klubu tejże drużyny. Jeśli chodzi o zagraniczny football to moją sympatie zaskarbiła sobie FC Barcelona.