Czy uda się uniknąć strajku nauczycieli? Wątpię…

Nowe doświadczenie. Jako, że tematy związane z edukacją nie są mi obce, zostałem mediatorem w sprawie podwyżek dla nauczycieli, których domaga się ZNP (Związek Nauczycielstwa Polskiego) od pracodawców, czyli w tym przypadku dyrekcji mareckich szkół i przedszkoli. Wnioski ze spotkania, które odbyło się w Szkoła Podstawowa Nr 1 im. Kornela Makuszyńskiego w Markach są takie: dyrekcje placówek nie są w stanie sprostać oczekiwaniom związku, ponieważ nie dysponują na ten cel dodatkowymi środkami. Dlaczego? Ponieważ organ prowadzący, którym jest nasze miasto otrzymuje mocno niedoszacowaną subwencję oświatową (obecnie subwencja ok. 30 mln zł, a wydatki na oświatę w mieście, bez inwestycji, to ok. 70 mln zł rocznie). Oczywiście minimalna płaca nauczyciela ustalana jest na poziomie ministerstwa, a dodatkowe środki winny znaleźć samorządy, ale skąd? Samorządy z wielką chęcią wprowadzą podwyżki dla swoich nauczycieli, jeśli otrzymają na ten cel dodatkowe środki z budżetu państwa i to rozumie każda ze stron, czyli ZNP i dyrekcje szkół. Pytanie, czy rozumieją to osoby na poziomie ministerstwa? Tego nie wiem. Spotkanie przebiegło w miłej atmosferze, a każda ze stron wysłuchując argumentów stwierdziła, e jeśli nie będzie reakcji na poziomie rządowym, to strajku nie da się uniknąć. Pytanie jaki będzie jego wymiar, skutki i kiedy dokładnie nastąpi…

Reklamy