Samochody parkujące w rejonie ulic: Piłsudskiego/Kościuszki/Piotra Skargi.

W sprawie problemów parkingowych w rejonie ulic: Piłsudskiego/Kościuszki/Piotra Skargi zostaną poczynione działania mające na celu unormowanie obecnej sytuacji.

Poniżej treść złożonego przeze mnie pisma w powyższej sprawie:
https://werelich.net/…/problemy-parkingowe-w-rejonie-ul-ko…/

Odpowiedź na moje pismo poniżej:

Reklamy

Akweny, a bezpieczeństwo, czyli interpelacja w sprawie programu „Czarny Punkt Wodny”.

W ostatnich dniach wspólnie z radnym sejmiku województwa mazowieckiego Krzysztofem Strzałkowskim złożyliśmy interpelację do Pana marszałka Adama Struzika w sprawie programu „CZARNY PUNKT WODNY”. Chodzi o przegląd lokalizacji w powiecie wołomińskim oraz na Mazowszu (akweny), w których na przełomie lat zamontowano tablice ostrzegawcze. Jedna z takich tablic została umieszczona przy Jeziorze Czarnym (Staw „Kruczek”) w Markach, ale jak ilustrują załączone zdjęcia – uległa zniszczeniu (akt wandalizmu).

Nie odra, nie różyczka, a depresja i zaburzenia psychiczne…

Nie odra, nie różyczka, a depresja i zaburzenia psychiczne stają się największą epidemią dzisiejszych czasów. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że problem ten dotyka coraz młodsze dzieci. Cyberprzemoc, zabiegane społeczeństwo, brak odpowiedniej reakcji ze strony szkoły i rodziców, brak systemowych rozwiązań ze strony państwa, itp. przynoszą takie, a nie inne skutki. Dodatkowo ok. 5 mln dorosłych Polaków borykających się na co dzień z depresją. To wszystko daje przerażający obraz przyszłości w naszym kraju.

Nie czekając na najgorsze rozpoczęliśmy na ostatnim posiedzeniu Komisji Edukacji, Sportu i Turystki #PowiatWołomiński działania mające na celu wprowadzenie do szkół powiatowych programów szkoleń dla młodzieży, rodziców i kadry nauczycielskiej dotyczące szeroko rozumianej przemocy, reagowania na tę przemoc, itp. Chcemy również, aby powstał specjalny film, który będzie obowiązkowo wyświetlany w szkołach. Mamy nadzieję, że nasze działania zostaną zrealizowane jak najszybciej, bo każdy zaoszczędzony dzień może uratować zdrowie i życie naszych uczniów, jeśli nie dziś, czy jutro, to z całą pewnością w perspektywie miesięcy, czy lat…

„Coraz więcej dzieci próbuje się zabić. Szpitale psychiatryczne pękają w szwach

Przyjąć dziecko, które chciało zabić się wczoraj i jednocześnie wypisać to, które chciało zrobić to samo tydzień temu i nadal jest w fatalnym stanie? – o dramatycznej sytuacji w szpitalach psychiatrycznych mówi Monika Jaskólska.

Dzieci nie radzą sobie z problemami

Dzieci nie radzą sobie z problemami (123RF)

Z każdym rokiem wzrasta liczba młodych, którzy wymagają leczenia psychiatrycznego. Oddział psychiatryczny w Szpitalu Pediatrycznym w Bielsku-Białej został uruchomiony w połowie listopada 2018 roku i już w ciągu dwóch dni wszystkie miejsca zostały zajęte. Obecnie rodzice starający się o przyjęcie dziecka, muszą czekać w długiej kolejce. – Termin pilny jest na kwiecień, a planowy na czerwiec – informuje nas Agnieszka Pawełko, pielęgniarka pełniąca obowiązki oddziałowej.

O bielskim oddziale jest głośno już od conajmniej dwóch lat. Utworzenie go kosztowało cztery miliony złotych, a Monika Jaskólska – właścicielka firmy odzieżowej i znana działaczka społeczna – w dużej mierze przyczyniła się do zebrania funduszy. Kobieta jest organizatorką kampanii „NIE wypada NIE pomagać„, w ramach której organizowane są aukcje charytatywne, a zysk przekazywany jest właśnie na rzecz tego szpitala.

Monika z całych sił stara się nagłaśniać problem chorych dzieci. To ona zorganizowała słynną akcję „Bielsko-Biała dla Toma Hanksa”, w ramach której przekazano artyście białego Fiata 126 p, a pieniądze zebrane na kupno samochodu trafiły na wyposażenie szpitala. Teraz wystartowała kolejna edycja akcji, a hollywoodzki aktor chce odrestaurować i przekazać na aukcję Syrenkę. – Chętnie przyłączył się do inicjatywy, ponieważ sam kiedyś zmagał się z depresją i rozumie skalę problemu – wyjaśnia Monika Jaskólska w rozmowie z WP Kobieta.

Pacjenci na korytarzach

Liczba dzieci wymagających natychmiastowej pomocy rośnie w ekspresowym tempie, dlatego w wielu szpitalach mali pacjenci są rozlokowywani na korytarzach i śpią na łóżkach polowych. To kiepskie rozwiązanie. – Staramy się nie przyjmować pacjentów na dostawki, ponieważ zależy nam, aby jak najlepiej zaopiekować się tymi dziećmi, a nie tylko położyć je na oddziale psychiatrycznym – wyjaśnia Agnieszka Pawełko. – Leczenie u nas trwa od trzech tygodni do pół roku, dlatego zapewnienie komfortu pacjentom jest ważne – dopowiada.

Oddział psychiatryczny w bielskim szpitalu jest oddziałem zamkniętym, na który trafiają przede wszystkim mali pacjenci z depresją, po próbach samobójczych czy z chorobą dwubiegunową. – Najmłodszy pacjent, którego mieliśmy miał 9 lat – opowiada pielęgniarka.

Leczenie dzieci zmagających się z zaburzeniami psychicznymi nie jest łatwe. – Istota choroby jest taka, że my możemy ją zaleczyć i zabezpieczyć dziecko, ale nigdy nie będziemy w stanie wyleczyć całkowicie. Możemy jedynie nauczyć pacjentów, jak funkcjonować w społeczeństwie – tłumaczy pielęgniarka, która jednocześnie ubolewa, że szpital nie jest w stanie przyjąć więcej pacjentów.

Zrozpaczeni rodzice

Również Monika Jaskólska przytłoczona jest skalą problemu. – Nie umiem przejść obojętnie wobec takich historii. Ja nie jestem lekarzem, nie zostałam przeszkolona pod kątem tego, jak dystansować się od problemów chorych dzieci, dlatego bardzo emocjonalnie odbieram każdą wizytę w szpitalu i zawsze wychodzę stamtąd ze łzami w oczach – zdradza Jaskólska. – Pamiętam, jak pewnego dnia rozmawiałam z sympatycznym chłopcem, a gdy przyszłam do szpitala następnego dnia, to był zamknięty w izolatce i zapięty pasami. Dostał tak silnego napadu agresji, że trzy dorosłe osoby nie mogły sobie z nim poradzić – mówi Jaskólska.

Chociaż Jaskólska nie jest pracownikiem szpitala, codziennie zgłaszają się do niej rodzice chorych dzieci. – Dostaję po kilkadziesiąt wiadomości każdego dnia. W wielu z nich matki błagają mnie, abym pomogła w przyjęciu ich dziecka na oddział, bo mówiło, że się zabije – przyznaje kobieta. – W święta dostałam wiadomość od kobiety, której nastoletni syn zapowiedział, że popełni samobójstwo w wigilię. No i co ta kobieta ma zrobić? W szpitalu są pozajmowane wszystkie miejsca na trzy miesiące w przód. Jedynie co mogłam poradzić, to wezwać karetkę, bo w takiej sytuacji ratownicy muszą zająć się chorym – wyjaśnia.

Kobieta chciałaby pomóc każdemu dziecku, ale nie może. – Nie poszerzę pomieszczeń, ani tez nie mam mocy sprawczej, żeby móc zdecydować kogo przyjąć – wyjaśnia. – Poza tym, to byłyby niewyobrażalne dylematy. Przyjąć dziecko, które chciało zabić się wczoraj i jednocześnie wypisać to, które chciało zrobić to samo tydzień temu i nadal jest w fatalnym stanie? – zastanawia się ze smutkiem w głosie.REKLAMA

Jaskólska zwraca uwagę na fakt, który w dużym stopniu utrudnia leczenie. – Temat chorób psychicznych wśród dzieci jest ciągle napiętnowany w społeczeństwie. Krytykującymi są przede wszystkim osoby, które nie zdają sobie sprawy, że choroba może dopaść prawie każdego i trzeba ją leczyć – wyjaśnia działaczka. To m.in. z tego powodu rodzice zbyt późno dostrzegają, że z dzieckiem dzieje się coś złego.

Ponadto młodzież często nie ma gdzie zwrócić się ze swoimi problemami. – Tylko 50 proc. szkół w Polsce ma pedagoga. Dzieci nie zawsze są chętne do zwierzania się nauczycielowi czy kolegom, dlatego tak ważne jest, żeby na co dzień miały dostęp do specjalisty – zauważa Monika Jaskólska.

Z policyjnych statystyk wynika, że dynamiczne rośnie liczba prób samobójczych podejmowanych przez dzieci i młodzież. W 2017 roku na drastyczny krok zdecydowało się 730 młodych Polaków. Ponadto raport „Dzieci się liczą 2017” opublikowany przez fundację Dajmy Dzieciom Siłę, mówi, że Polska jest na drugim miejscu w Europie pod względem samobójstw nieletnich. W tym niechlubnym zestawieniu prześcignęli nas jedynie Niemcy.

Obserwować i rozmawiać

Zdaniem psychologa Katarzyny Kucewicz, sygnałem, który powinien wzbudzić czujność rodziców jest każda duża zmiana zachowania. – Pierwsze symptomy ostrzegawcze różnego rodzaju zaburzeń psychicznych ujawniają się poprzez objawy wegetatywne, czyli takie, które widać na podstawie zmiany zachowania i nawyków życiowych. Jeśli dziecko, które nigdy nie chodziło wcześnie spać, nagle zaczyna kłaść się do łóżka o 19, albo zaczyna o wiele więcej lub mniej jeść, to należy lepiej mu się przyjrzeć – wylicza ekspertka.

Jeśli rodzic zauważy, że z dzieckiem dzieje się coś złego, duże znaczenie ma pierwsza rozmowa. – Pamiętajmy, żeby nie krytykować i unikać przesadnego dopytywania czy szpiegowania – podkreśla Kucewicz. – Trzeba w spokojny i wyważony sposób wyrazić swoje zaniepokojenie, tym co się dzieje i wysłuchać. Z moich obserwacji wynika, że największym problemem nie jest to, że dzieci nie chcą mówić tylko, że rodzice nie chcą słuchać – mówi psycholog.”

Źródło: https://kobieta.wp.pl/coraz-wiecej-dzieci-probuje-sie-zabic-szpitale-psychiatryczne-pekaja-w-szwach-6336338495567489a

Droga za mareckim cmentarzem, przy ul. Bandurskiego, czyli moje kolejne spotkanie w tej sprawie. Czy na drodze pojawią się szlabany?

Tematem drogi leśnej za mareckim cmentarzem, przy ul. Bandurskiego interesuję się już od jakiegoś czasu, ponieważ zależało mi i nadal zależy, aby stan nawierzchni wspomnianej drogi został poprawiony, a sama przeprawa była pewną alternatywą dla przebudowywanego właśnie ciągu ulic Sosnowa/Kościuszki w Markach oraz ul. Głębockiej na Białołęce. O mojej przeprawie w powyższej sprawie mógłbym już wiele powiedzieć, ponieważ zawiłość tematu sprawił, że odbyłem do tej pory szereg spotkań, których efektem były i są konkrety.

Ustaliłem zarządcę drogi, co nie było takie oczywiste, ponieważ na różnych mapach widniało np. Nadleśnictwo Jabłonna, a na granicy Lasy Warszawskie, ale okazało się, że droga została ostatecznie przejęta przez Nadleśnictwo Drewnica. (spotkania z dyrekcją Lasów Warszawskich oraz Nadleśnictwa Drewnica)

Ustaliłem, że droga w całości leży administracyjnie na terenie dzielnicy Białołęka, co również nie było takie oczywiste (spotkanie z władzami Białołęki)

Wspólnie z Nadleśniczym Nadleśnictwa Drewnica wypracowaliśmy rozwiązanie obecnego problemu, czyli możliwość dzierżawy drogi leśnej przez samorząd lokalny, co pozwoliłoby na legalne korzystanie z drogi i poprawę stanu jej nawierzchni (spotkanie z Nadleśniczym Nadleśnictwa Drewnica).

Stan swojej wiedzy w powyższej sprawie przekazałem jakiś czas temu władzom naszego miasta, z prośbą o dalsze działania w tej sprawie oraz sprawdzenia możliwości formalno-prawnych, które dałyby możliwość rozwiązania problemu na korzyść Mieszkańców. Trzeba bowiem pamiętać, że Nadleśnictwo Drewnica przejmując wspomnianą drogę od Nadleśnictwa Jabłonna, otrzymało informację o możliwości łamania przepisów w tym miejscu poprzez nielegalne korzystanie z drogi leśnej przez kierowców (pojawiło się stosowne oznakowanie o zakazie).

Z mojego ostatniego spotkania z Nadleśniczym Nadleśnictwa Drewnica, które miało miejsce tuż przed Świętami Bożego Narodzenia, uzyskałem informację, że żadnych działań że strony samorządów nie było, dlatego Nadleśnictwo skierowało stosowne pismo do mnie, jako osoby działającej w powyższej sprawie oraz do samorządów. W tym miejscu bardzo dziękuję Panu Nadleśniczemu, ponieważ wykazuje niespotykaną chęć pomocy i rozwiązania problemu na korzyść Mieszkańców.

W poniższym piśmie Nadleśnictwo informuje, że mimo wskazanych rozwiązań do dziś nie było ruchów ze strony samorządów, a co za tym idzie Nadleśnictwo będzie zmuszone do zamknięcia drogi leśnej, poprzez prawdopodobne ustawienie szlabanów.

W dzień sylwestra odbyłem w powyższej sprawie kolejne spotkanie, tym razem z nowym Burmistrzem Białołęki – Grzegorzem Kucą, któremu przedstawiłem cały przebieg moich dotychczasowych działań. Obiecał zaraz po nowym roku zająć się sprawą i sprawdzić możliwości.


Jestem przekonany, że również władze naszego miasta aktywnie włączą się w rozwiązanie powyższego problemu, ponieważ nie ukrywam, że impulsem dla moich działań była chęć pomocy naszym Mieszkańcom, choć udrożnienie przejazdu byłoby z korzyścią również dla podróżujących od strony warszawskiej Białołęki. Zakładam, że zamknięcie drogi będzie dużym utrudnieniem dla Mieszkańców Marek, a chyba nie o to w tym wszystkim chodzi?

Ja, mimo że jestem radnym powiatowym i wspomniana droga nie leży bezpośrednio w mojej gestii, ani powiatu, to poświęciłem wiele czasu i energii, aby ułatwić życie naszym Mieszkańcom. Uważam, że pozyskana przeze mnie wiedza oraz konkretne narzędzia dają możliwość rozwiązania problemu na poziomie samorządów Marek i Białołęki, ale w tym celu potrzebne są formalne działania, a tu już moje możliwości się kończą. Oczywiście nadal będę monitorował powyższy temat, ponieważ zależy mi na pozytywnym zakończeniu tej sprawy z korzyści dla Mieszkańców.

Historia moich działań w powyższej sprawie znajduje się pod poniższymi linkami:

https://werelich.net/2018/03/12/droga-za-mareckim-cmentarzem-w-kierunku-bialoleki-czyli-powalczymy-o-poprawe-jej-obecnego-stanu/
https://werelich.net/2018/04/13/droga-za-cmentarzem-czyli-draze-temat-w-tej-sprawie/
https://werelich.net/2018/04/23/jest-szansa-rozwiazac-raz-a-porzadnie-temat-z-tzw-droga-lesna-za-cmentarzem-w-naszym-miescie-ul-ks-bp-w-bandurskiego/
https://werelich.net/2018/05/30/w-kwestii-tzw-drogi-za-cmentarzem-w-naszym-miesci/